piątek, 4 grudnia 2009

O symbolice

Symbolika, sentyment z nią związany, przywiązanie do symboli i przedmiotów czy przedmiotów coś symbolizujących to rzecz częsta, zwłaszcza u młodszych, bardziej naiwnych, i generalnie "sentymentalnych" - taka jest obiegowa opinia. Nie będę na siłę jej obalał, chociaż mam takie tendencje :). Zgadzam się z powyższym. Z tym, że co złego jest w takiej świadomej naiwności? Jeżeli ma się tą świadomość, to jest ona niegroźna. Mam znajomą, która odkąd ją znam, czyli teraz to będzie ponad 10 lat, nosiła na szyi na rzemyczku taki drewniany but. Na pierwszy rzut oka nic specjalnego. Fenomen polega na tym, że chyba przez cały ten czas ani razu nie widziałem jej bez tego buta. Dla mnie to jest niesamowite, że można tak związać się z przedmiotem. Mam podobnie, chociaż u mnie nic przez 10 lat się nie uchowało. No, może parę rzeczy, ale nie używam, nie oglądam i nie noszę ich przy sobie na co dzień. Leżą sobie w skrzyneczce, jest ich sporo. Raz na jakiś czas, dłuższy raczej, sięgam po skrzyneczkę i uśmiechając się do wspomnień, oglądam sobie. Zazwyczaj zajmuje mi to parę godzin, mimo iż skrzyneczka jest nieduża i wiele rzeczy w niej nie ma. Ale "hiperłącza" w mózgu do każdej z nich są mnogie. A i docelowe elementy niebłahe. I jak bardzo naiwne by to nie było, jest to piękne. Może i staram się być racjonalistą i stąpać twardo po ziemi, ale są takie sfery, które są z tego wykluczone. Wyjątki potwierdzające. To jest właśnie to. Z takich często pierdółkowatych przedmiotów składało się to, czym byłem, a o czym niekoniecznie w mym dzisiejszym racjonaliźmie pamiętam. A miałem kilka różnych ról w mym krótkim wciąż, nie wybitnym do tej pory żywocie. Różnie je oceniam z perspektywy dzisiejszej, ale wiem jedno - nie żałuję żadnej, bo stworzyły mnie obecnego, a (jak bardzo dumnie, zuchwale i arogancko by to nie brzmiało) podoba mi się to, kim jestem, jaki jestem i gdzie obecnie jestem, mając na uwadze wiele (bo na pewno nie wszystkie) wady. Dlatego warto czasem wrócić do tych poprzednich wcieleń i etapów. Ku rozwadze, przestrodze, dla wspomnienia tych miłych momentów. Tak z sentymentu.

1 komentarze:

  1. Bardzo ładnie napisana tęsknota za kimś z kim można pooglądać sowje stare zdjęcie i poopowiadać :-) W końcu najważniejsze jest to czego nie werbalizujemy, jak w "Samotności pól bawełnianych", a to, że "nigdy z sobą się nie kłócę, nigdy siebie nie porzucę"... Tez tak mam! Pzdr i SZACUN! zb

    OdpowiedzUsuń na zawsze