Tak, wiem. Nie chciało mi się. Jestem leniwym bydlakiem. Parę razy się zbierałem do opublikowania czegoś nowego, ale za każdym razem, kiedy coś napisałem, dochodziłem do wniosku, że to bez sensu i kasowałem. Ale wracam, still alive and kicking!
Literacko różnie, dawno nic nie pisałem, więc nie wiem, od czego zacząć... Zmierzyłem się wreszcie z legendarnym Grzędowiczem, przebrnąłem przez dwa tomy "Pana Lodowego Ogrodu". Ciekawe, fajnie napisane, ale Jarosław nie uniknął przynudzania. Powiem więcej - sporo go. Oba prowadzone wątki są fajne, ale nie wybitne. Ma się wrażenie, że to już gdzieś było. Niemniej jednak warte poznania. Przeczytałem też ostatnie dziełko mistrza Sapkowskiego. Pan mistrz bufon Sapkowski prawie onanizuje się ogromem wiedzy, jaki zgromadził przed napisaniem "Żmiji". Rzeczywiście ogromny, ale właśnie ten ogrom zniechęca. Za dużo tego, wolałbym ciekawszą fabułę. Generalnie książka nie jest zła, ale wiem, że stać Sapa na więcej. No i wróciłem do starej szkoły, czyli Star Wars - teraz jest ta faza. A długo nie było, z 2 lata temu ostatnio. Byłem przyzwyczajony, że fazy na Star Wars są co kilka-kilkanaście miesięcy... Uzupełniam też książkową kolekcję, za paręnaście lat będzie sporo warta, a można jeszcze znaleźć unikaty. Czytam też "Dziesięć Kawałków o Wojnie" Arkadija Babczenki. Rosyjski dziennikarz, uczestnik dwóch wojen czeczeńskich, pokazuje je z perspektywy zwykłego, ruskiego trepa. Książka napisana jest w formie ni to reportażu, ni to opowiadań, w każdym razie z pewnością ciekawie. Ta "fala", o której mówiło się w kontekście polskiej armii, to nic w porównaniu z tym, co ci chłopcy tam przechodzili. Polecam, choć nie skończyłem jeszcze.
Muzycznie? Odkryciem roku jest Coheed And Cambria. Coś wspaniałego! Jakby połączyć Muse i Dream Theater, to w efekcie otrzymalibyśmy coś podobnego. C&C jest jednak dużo bardziej wyraziste i oryginalne niż zwykła mieszanka dwóch stylistyk, wszystkie płyty są inspirujące, niepokojące, a przy tym momentami nawet popowo melodyjne. I głos lidera, słodkiego latino, doskonale pasuje do muzyki. Polecam po trzykroć! Z rzeczy cięższych, wczorajsze odkrycie: Protest The Hero, melodyjny Hardcore/Metalcore. Melodyjny jest wokal, dość wysoki jak na taką muzę, ale reszta łoi agresywnie. Me like that!
Filmów właściwie nie oglądam, nie chce mi się. Seriale czasem, Community i Modern Family. Koncerty? A owszem, wybieram się, 25 maja na Lamb Of God, potem Sonisphere, a 5 lipca Coheed And Cambria. Can't Wait!
środa, 12 maja 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz